Kaśka poszła spać.

-Kaśka, Kaśka wstawaj dziewczyno! Ile będziesz spać? Już dziesiąta jest, na którą masz do szkoły?! Spóźnisz sie!

Był poniedziałek. W poniedziałek Kaśka zaczynała szkołę o trzynastej dziesięć. Nigdy nie należała do osób długośpiących, więc ten poranek musiał wytrącić jej matkę z jakiejś tam normalności i codzienności, stąd też jej próba zbudzenia Kaśki. Marta weszła do pokoju córki po kilku wokalnych próbach zdarcia jej z łóżka. Ta wciąż spała mocnym snem. Zupełnie nie jak ona. Potrząsneła nastolatką wciąż wypowiadając jej imię. Nic. Ani drgnie. W tym momencie przez Martę przeszedł nieopisana strach. Serce zaczęło kołatać, panika zawładneła ciałem, przyspieszony i krótki oddech dławił ją w gardle. Czuła jak ciężar świata spada jej na ramiona. Coś było nie tak.

-Kaśka, dziecko! Obudź się! Coś Ty narobiła? Kaśka! Odezwij się!

Kaśka słyszała daleki głos matki. Słyszała strach w jej głosie. Słyszała jej błagania i prośby, ale były one bardzo dalekie, jakby oddzielała je jakas niewidzialna góra, odbijająca wszelkie dźwięki. Stłumione echo.. Po jakimś czasie poczuła, że mama wciąż potrząsa jej ciałem. Chciała się odezwać, powiedzieć, że słyszy, że zaraz wstanie, żeby dała jej już spokój, ale nie mogła. Nie mogła otworzyć oczu, podnieść ręki ani otworzyć ust, by wypowiedzieć słowo, wydać jakikolwiek dźwięk. Zaczęła przywoływać w pamięci wydarzenia zeszłej nocy. Szklanka wody, garść pełna proszków. Klęczała przy łóżku, zmówiła pacierz, przeprosiła Boga za to, co zamierzała zrobić. Połknęła kolorowe pigułki, napiła się wody i poszła spać wierząc, że robi to po raz ostatni.

„Nie udało się. Nie udało się…” To jedyne na czym Kaśka mogła skoncentrować w tym momencie swoje myśli. Po chwili poczuła ogromny ból brzucha. Ból, który rozdzierał ją od środka. Zawartość żołądka podeszła do gardła. Chciała zejść z łóżka, niestety ciało odmówiło posłuszeństwa. Spadła na podłogę. Doczołgała się do toalety na której zawiesiła ramiona. Głowa nisko opadała tuż nad wodą w klozecie. Nie miała siły unieść jej do góry, do tego konwulsyjny ból brzucha podrywał całe jej ciało raz po raz.

Marta stała na korytarzu roztrzęsiona, obserwując jak Kaśka z trudem przeczołgała się do ubikacji. Nie pomogła jej. Sama nie wiedziała dlaczego. Czy to była jakaś blokada, szok na zaistniałą sytuację czy może chęć ukarania córki za głupotę, która popełniła. Cokolwiek wzięła, było to przecież istną głupotą. Pewnie nażarła się jakichś dragów, bo ostatnio to w ogóle same z nią problemy. Kłótnie w domu, alkohol, wagary, kłopoty w szkole i kłamstwo za kłamstwem. Niekończąca się afera. Co wieczór, po powrocie z roboty, słyszy od męża coraz to nowe numery, które wymyśliła Kaśka.

– Czy Ty wzięłaś jakieś narkotyki?! – wykrzyczala w końcu.

Kaśka w tym momencie usunęła się znów na podłogę. Zimne płytki dawały jakieś dziwne ukojenie jej ciału. Nie była w stanie odpowiedzieć, podniosła jedynie oczy by popatrzeć na matkę i zbierając wszystkie siły, poruszyła przecząco głową. Jej spojrzenie musiało mieć mocniejszy przekaz niż jej się wydawało. Marty twarz zamarła.

-Ty się trułaś!! Ty się trułaś! – krzyczała.

Zawładnęła nią jeszcze większą panika. Jest sama w domu, nie ma auta a telefon stacjonarny nie działa. Nawet nie może zadzwonić po pomoc.

*Kaśka jest osobą zupełnie fikcyjną

4 myśli na temat “Kaśka poszła spać.

    1. Dokladnie. Niestety prób samobójczych jest coraz więcej. Coraz więcej z nich kończy się niestety śmiercią. Przedział wiekowy jest coraz bardziej zróżnicowany.
      Ja sama mieszkam dość niedaleko mostu nad autostrada. Niestety most ten bardzo często służy do skoków. Przerażające ilu ludzi straciło tu życie, bądź ilu usiłowalo to zrobić. Przejeżdżając raz po raz widzę nowe kwiaty, nowe listy, których rodziny i bliscy zostawiają. Problem istnieje i w sumie zawsze istniał, bardzo często obok nas. Wystarczy się rozglądnąc dookola A nóż ktoś z nas uratuje ludzkie życie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Tak, teoretycznie wystarczy spojrzeć wokół. Jednak bardzo często największe dramaty rozgrywają się za barwnymi fasadami. I potem dopiero sąsiedzi, znajomi, czy nawet rodziny mówią mediom: „ogromna tragedia, której nikt nie podejrzewał. To był taki spokojny, uśmiechnięty, kulturalny pan”. I odnosi się to zarówno do samobójstw, jak i aktów agresji, morderstw i innych…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s