Powrót do korzeni, czyli miłość do grobowej deski.

Mamy koniec września. Codzienność znów kręci się wokół szkoły. Wakacje wydają się już tak odległe, jakbym conajmniej myślała o zeszłorocznych wczasach w Polsce. A byliśmy przecież tam zaledwie miesiąc temu. Zaledwie miesiąc temu, dzieciaki biegały boso od rana do wieczora po ogrodzie. Zaledwie miesiąc temu otaczał nas las, rodzina, język polski i dwa ukochane psy. … Czytaj dalej Powrót do korzeni, czyli miłość do grobowej deski.

Giewont, Śpiący Rycerz

Z Tatrami naszymi poznałam się mając lat 17. Moje pierwsze wakacje z chłopakiem i jego rodziną. Kilka dni w których On prowadzał mnie szlakami a moje serce z każdym krokiem wypełniała coraz większa miłość do gór. Wtedy już czułam, że będę wracać. Nie wiedziałam jak, kiedy a już tym bardziej za co, ale byłam pewna, … Czytaj dalej Giewont, Śpiący Rycerz

Poszłam polatać. Zaraz wracam.

Wioletta uwielbiała uczucie wysokiego poziomu adrenaliny. Nigdy nie lubiła monotonii a w jej życiu zawsze się coś działo. Niekoniecznie dobrego, ale lepsze to niż nic, niż nuda. To co zakazane, najlepiej smakuje. To co nieznane, najbardziej kusi. W ogóle wszystko co odstaje nawet lekko od normy jest lepsze. Jako nastolatka testowała życie. Jego miarę, siłę. … Czytaj dalej Poszłam polatać. Zaraz wracam.

Znów ich zawiodłam..

W Anglii trwa drugi tydzień szkolnych wakacji. Pierwszy minął wspaniale. Mieliśmy upały, takie prawdziwe ponad trzydziestostopniowe. Od rana życie toczyło się w ogródku. Basen, woda, Słońce. Wrzuciłam na luz i czas spędzałam z dziećmi. Tak prawdziwie. Żadnej miotły i szmaty. W kuchni tylko obiady co dwa dni ogarniałam. Totalny relaks. Siedzielismy razem w basenie, gotowaliśmy … Czytaj dalej Znów ich zawiodłam..

O tych gejach i lezbach…

No właśnie tak pogardliwie się o nich mowi: gej, lezba, pedał, ciepły, homo - niewiadomo.. A czy nas heteryków tak nieludzko się nazywa? No nie. My jesteśmy niby Ci "normalni", więc to nie my odstajemy od ogółu. Możemy rzucać obelgi, jesteśmy w większym stadzie, siłą rzeczy mamy mocniejsze przebicie. A tak naprawdę, wspólny mianownik prowadzi … Czytaj dalej O tych gejach i lezbach…

O Wróżko Czarodziejko…

Poniedziałek wieczór. Dzieci śpią. Siedzimy z Jaśkiem na kanapie. To ta pora, kiedy gapimy się w telewizor nic do siebie nie mówiąc. To taki nasz czas. Każdy z nas, niby osobno a jednak razem, wyciszamy się po całym dniu. Poskręcane razem nogi. On ogląda jakiś program a ja czytam książkę. Sięgnęłam ostatnio po Kalicińską, zebrało … Czytaj dalej O Wróżko Czarodziejko…

Jak to jest z tą dwujęzycznoscią dzieci?

Byłam dziś na urodzinach z Mią u jej kolegi z klasy. Dwie godziny szaleństwa na kulkolandzie i dwie godziny dla mamy, na podreperowanie stosunków społecznościowych, czytaj: interakcji z innymi rodzicami . Na wejściu zauważyłam znajomą, dosiadłam się do niej i tak sobie gadałysmy o wszystkim i o niczym. Ja Polka, ona Słowaczka, wspólnego mamy ze … Czytaj dalej Jak to jest z tą dwujęzycznoscią dzieci?

Przez żołądek do serca? To nie była miłość od pierwszego spojrzenia.

Jak wiadomo wszem i wobec każdy kraj ma swoją kulturę, przyzwyczajenia i kuchnię. Angielska kuchnia chyba nie ma w sobie nic aż tak wybitnie znanego, jak na przykład włoskie spaghetti, francuskie ślimaki czy indyjskie curry. Ogólnie rzecz biorąc, Angielki spędzają mało czasu w kuchni, sięgają raczej po półprodukty i produkty gotowe, aniżeli składniki swieże. Nie … Czytaj dalej Przez żołądek do serca? To nie była miłość od pierwszego spojrzenia.

O ciąży. Jak miało być a jak było.

Pamiętam jak moja znajoma z pracy zaszła w ciążę. Była w trzecim miesiącu i zaczęła marudzić, że bolą ją plecy, że nie może się schylać, że jej ciężko. Pomyślałam sobie, że wali śceme jak nic, będzie teraz grać "nic nie mogę zrobić bo jestem w ciąży". No bo przecież ja jestem wszystko wiedząca. Ja wiem … Czytaj dalej O ciąży. Jak miało być a jak było.

Kim jest dziś Vi?

Jak już wcześniej wspominałam jestem żoną, matką dwojga dzieci. Swoją karierę porzuciłam, kiedy zaszłam w ciążę. Postawiłam wszystko na jedno kopyto. Postawiłam na rodzinę. Obecnie pracuję tylko dwa dni w tygodniu, w weekendy. Dlaczego tak? Sprawa prosta, ktoś musi opiekować się dziećmi od poniedziałku do piątku, kiedy mąż jest w pracy i odwrotnie w weekend. … Czytaj dalej Kim jest dziś Vi?